STOP.

26 10 2009

Bo wypada się pożegnać… 2237536651_916e4c72ba

Pomysł reaktywacji tej strony pojawił się w mojej głowie nagle i w sumie bez zastanowienia. Ot, efekt jakiegoś nudnego popołudnia. Teraz po dłuższym namyśle postanawiam ją zamknąć, a dokładniej… porzucić. Tworzenie strony przez jakiś czas przynosiło mi satysfakcję i ulgę po coraz to bardziej bolesnych zderzeniach z szarą rzeczywistością. Było swoistą odskocznią od problemów. Niestety ostatnio nawet to, co tworzyłem stało się dla mnie przykrym obowiązkiem, a fotograficzna wena odeszła w zapomnienie. Widocznie było to moim niespełna dwumiesięcznym zrywem, w którym pokładałem jakiekolwiek nadzieje.

Ostatnie, całkiem niefotograficzne, wydarzenia z mojego życia sprawiły, że zdjęcia kojarzą mi się tylko z nieruchomymi obrazami bolesnych wspomnień. Postanowiłem się poddać, metaforycznie rzecz ujmując: przestać walczyć płynąc pod prąd bezładnie machając niezgrabnie krótkimi łapkami i spokojnie opadać na coraz wyraźniejsze życiowe dno, w każdej dziedzinie. Bo przecież i tak nic nie ma sensu, a to co zyskam – stracę podwójnie.

Wracając do kwestii galerii. Nie zamknę jej zupełnie, nadal będzie można oglądać zdjęcia, komentować, być może będę też odpisywał na maile. Jednak nie będzie już tu aktualizacji i nowych wpisów, chyba, że jakimś cudem odzyskam zapał (w co jednak szczerze wątpię).

Z tego miejsca pragnę Wam gorąco podziękować za bardzo liczne odwiedziny, komentarze i słowa uznania jak na tak małą i zupełnie nierozpromowaną galerię.

Na zakończenie chciałem stronę zadedykować… Tobie (ta osoba wie).

Żegnam.





Ludzie

9 10 2009

Poszukuję zatraconego „ja”…

Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się jaki jest sens istnienia? Po co jesteś? Dlaczego jesteś tym kim jesteś? I czy na pewno jesteś tym kim chcesz być?

Każdy ma swój sposób na życie, na walkę z codziennością. Ale co kiedy wszystkie sposoby zawodzą, a góra zmartwień rośnie z dnia na dzień? Podobno najważniejsze to nie zatracić się w cierpieniu… ale przecież ono uszlachetnia. Wszystko co miało do tej pory jakiś sens i wartość stało się tylko elementem życia. Wszelka wiara, nadzieja, plany, rokowania na lepsze dni odeszły w zapomnienie. Żyjesz szarą teraźniejszością, nie ma przeszłości, ani przyszłości. Z góry zakładasz, że twoich planów nie uda się zrealizować – zero optymizmu. Czytając to myślisz o swoich marzeniach. One się nie spełniają – wszystko w co do tej pory wierzyłeś to kłamstwa. Nawet jeśli uważasz, że twoje marzenia się spełniły, że masz szczęście… nie łudź się, dobra passa szybko się kończy. Będzie tylko smutek, lęk i samotność.

Nie znalazłem…

Dziś zdjęcia ludzi… po prostu.

IMG_8767 IMG_8773 IMG_8774

IMG_8775 IMG_8776 IMG_8779

IMG_8782 IMG_8786 IMG_8789

IMG_8793 IMG_8796 IMG_8797

IMG_8801 IMG_8802 IMG_8804

IMG_8807 IMG_8813 IMG_8816

IMG_8817 IMG_8818 IMG_8821

IMG_8823 IMG_8824 IMG_8829

IMG_8831 IMG_8834 IMG_8837

IMG_8838 IMG_8841 IMG_8844

IMG_8849 IMG_8850 IMG_8851

IMG_8852 IMG_8853 IMG_8856






Będzie dobrze?

4 10 2009

Kolejny tydzień w Gdańsku. Korzystając z chwili przerwy w deszczowej aurze postanowiłem odwiedzić mocno przemysłową i bardzo ważną dla historii naszego kraju część Gdańska… okolice Stoczni Gdańskiej. Przypadkiem trafiłem też na teren stoczni, a także do Freedom Skatepark’u w starej stoczniowej hali (ale zdjęcia stamtąd kiedy indziej). Potem spacer ulicą Jana z Kolna i Marynarki Polskiej.

Jak zobaczycie na zdjęciach okolice bardzo zaniedbane i zapomniane przez władze miasta jak i stoczni. No chyba, że „górze” chodzi o to, aby te budynki, instalacje i wszelkie przemysłowe zabudowania zachowały się nieużywane, w stanie sprzed kilkunastu/-dziesięciu lat… ale chyba nie tędy droga. Marna to wizytówka miasta, którego najbardziej rozpoznawalnym symbolem, oprócz kiczowatego Neptuna, są stoczniowe dźwigi.

Świetne industrialne klimaty, szarość, smutek, przygnębienie… jak obecnie w moim życiu. Gdzieniegdzie chyba zatrzymał się czas. Było zimno, wietrznie i czasem mokro, ale jakoś w tym miejscu odzyskałem wenę.

Łeb do góry, zaciśnięte pięści i do przodu… i przed siebie…!

IMG_8624 IMG_8629 IMG_8630

IMG_8631 IMG_8632 IMG_8636

IMG_8639 IMG_8641 IMG_8643

IMG_8645 IMG_8647 IMG_8648

IMG_8678 IMG_8679 IMG_8680

IMG_8684 IMG_8686 IMG_8689

IMG_8698 IMG_8699 IMG_8703

IMG_8707 IMG_8708 IMG_8711

IMG_8716 IMG_8723 IMG_8726

IMG_8728 IMG_8729 IMG_8731

IMG_8733 IMG_8734 IMG_8736

IMG_8739 IMG_8742 IMG_8745

IMG_8746 IMG_8748 IMG_8749

IMG_8753 IMG_8755 IMG_8756

IMG_8761 IMG_8762 IMG_8764





W Gdańsku

26 09 2009

I znów jestem w Gdańsku… to samo miasto, te same cztery ściany, te same codzienne czynności, te same wspomnienia…

Skończyły się wakacje. Dogodny rozkład moich egzaminów, no i co by nie mówić, ciężka praca aby zaliczyć je w pierwszym terminie sprawiły, że moja tegoroczna „laba” trwała aż cztery miesiące. Fajnie… Ale nie do końca… Kolejny raz odkryłem, że w życiu nie można nic planować,  a jeśli chodzi o moje życie dotyczy to nie tylko tych długofalowych planów. Mój nieodstępujący mnie na krok życiowy pech udowadnia mi, że z dnia na dzień mogą zawalić się życiowe pewniaki.

Tak, to miał być jeden z najważniejszych okresów w moim życiu… no i był, ale w zupełnie inny i całkiem nieprzyjemny sposób.  Oczywiście zaplanowałem wszystko już na początku roku i kiedy tylko uświadomiłem sobie jak chcę żeby wyglądały moje dalsze poczynania… wszystko zaczęło się pieprzyć. Aż w końcu, na samym początku lata wszystko zwaliło się na moją głowę z siłą lawiny. Jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, większość moich „przeżyć” zawdzięczam tylko jednej osobie, która w niezbyt wyrafinowany sposób wlazła z butami w moje poukładane życie… no i teraz nie mam niczego na czym mi tak zależało.

Mimo to wiele zyskałem przez te wakacje. Uświadomiłem sobie wreszcie jak wielu mam przyjaciół, którym naprawdę na mnie zależy, zyskałem siłę aby walczyć z przeciwnościami losu, iść pod prąd, być sobą oraz z dystansem i ostrożnością podchodzić do zakompleksionych liliputów z przerostem ego i zaburzoną hierarchią wartości. No i jakby nie patrzeć, dwa miesiące pracy w szpitalu nieźle przygotowały mnie do zawodu oraz pozwoliły poznać moja przyszłą pracę na własnej skórze. :)

Dziękuję Wam (dobrze wiecie o kim mowa) :]

Dzisiaj fotki z mało reprezentacyjnych (swoją drogą nie wiem dlaczego), ale urokliwych okolic. Ulice Stare Domki, Wałowa, Podstoczna to zapomniane, ciekawe miejsca, w których nadal można poczuć klimat starego Gdańska, a także klimat czasów rozkwitu przemysłu stoczniowego i przemian jakie zaszły w ówczesnej Polsce.

IMG_8567 IMG_8570 IMG_8571

IMG_8572 IMG_8576 IMG_8578

IMG_8579 IMG_8582 IMG_8583

IMG_8586 IMG_8587 IMG_8589

IMG_8590 IMG_8594 IMG_8596

IMG_8597 IMG_8598 IMG_8599

IMG_8600 IMG_8601 IMG_8603

IMG_8604 IMG_8605 IMG_8606

IMG_8607 IMG_8608 IMG_8610

IMG_8611 IMG_8617 IMG_8619





Zmiany, zmiany… zmiany

24 09 2009

Jak zapowiadałem, zaszły tu duże zmiany: nowa szata graficzna, nowe sesje, a ostatnio nowy tytuł strony. To jeszcze nie koniec…

Zmieni się również nieco tematyka i forma wpisów. Będzie nieco bardziej blogowo, a mniej portfoliowo. Oczywiście nie zabraknie też nowych zdjęć przy każdym wpisie. Notki na pewno będą pojawiać się rzadziej. Niestety, a może na szczęście mam życie prywatne poza internetem i nie „buszuję w sieci” przez cały dzień.

Wszystkim oferującym promocję strony  (ciekawe, wystarczy tylko znów rozruszać witrynę, a propozycje sypią się jak z rękawa) informuję iż nie mam zamiaru, promować strony: czy to poprzez udostępnianie miejsca reklamowego czy wklejanie zrobionego z “lotu ptaka” zdjęcia swojej mordy jako bannera we wszelkie możliwe miejsca… nie mam kompleksu mniejszości i nie potrzebuję oglądać swojej twarzy na dziwnych portalach. To nie NK! Linki wśród znajomych to inna kwestia.

Zapraszam więc do oglądania… jeśli się komuś nie podoba, nie musi tu wchodzić.

Pozdrawiam :P